Adrianna - dla przyjaciół Adix <3 Copywriterka, wykładowca & spec. ds. marketingu, polonistka po Sorbonie, zielarka, joginka, podróżniczka. W marketingu od 2013, w ziołach od dziecka, w podróży kiedy tylko czas pozwoli.

TAG: #Lizbona

Graffiti w Lizbonie – miasto, które potrzebuje kolorów

Słyszłeś/słyszałaś często, jak pięknym miastem jest Lizbona? Ja również. Dlatego postanowiłam spędzić w niej kilka dni roku pańskiego 2019. Jednak pomimo wielkich starań, by to miasto docenić, nie potrafiłam się w nim zakochać. Sytuację ratowały dla mnie trzy rzeczy: Pasteis de Nata (sławne, portugalskie ciasteczka), aluzejos (portugalskie kafelki) oraz graffiti w Lizbonie. Są to jedyne powody, dla których, moim zdaniem, można o Lizbonie mówić z zachwytem. Dziś skupię się na street arcie.

Lizbona w trzy dni – co warto zobaczyć?

Co warto zobaczyć w Lizbonie, jeśli masz na to tylko trzy dni? To niewiele czasu. Ale w końcu ponad tydzień siedziałaś na południu Portugalii, ucząc się surfować i odwiedzając okoliczne mini-miasteczka. A wybacz, to akurat ja ^^ I teraz wiem, że bardzo dobrze zrobiłam, bo nawet to puste i wyschnięte jesienią południe pełne pięknych plaż jest ciekawsze od Lizbony. Więc nie martw się, jeden dzień Ci wystarczy, a Lizbona w trzy dni to aż nadto! Napiszę może jednak też, co mi się podobało i czym zachwycają się turyści? A, no i co zdecydowanie odradzam ^^

Azulejo – portugalskie kafelki

Po spędzeniu 2 tygodniu w Portugalii, mogę spokojnie powiedzieć, że znalazłam w tym kraju coś, co pokochałam miłością szczerą i wierną. Azulejo czy też azulejos, czyli portugalskie kafelki, które szczególnie w Lizbonie znajdziesz dosłownie na każdym kroku sprawiły, że moje serce zabiło mocniej! Ciekawi Cię, jak wyglądają, skąd się wzięły, jaka jest ich historia i dlaczego są tak popularne w Portugalii? Czytaj dalej!

Lizbona, w której urzekają czerwone hydranty ;)

Jeśli zapytasz mnie szczerze o to, co najbardziej spodobało mi się w Lizbonie, odpowiedź na to pytanie może Cię trochę zdziwić. Najbardziej spodobały mi się tam bowiem… czerwone hydranty ^^ Co?! A tak. Przygotuj się na rozczulającą historię tych szarych, a właściwie to czerwonych eminencji. Gwarantuję, że po przeczytaniu artykułu też się w nich zakochasz!

Na dzisiaj to wszystko.